Lima

W Chiclayo chciałem zobaczyć 2 muzea z masą skarbów i artefaktów, ale jedno z nich było nieczynne w poniedziałek. No ale to drugie było niezłe. Sporo złota.

Na wieczór wziąłem nocny bus do Limy. Tym razem najbardziej luksusowy Cruz del sur, więc się nawet wyspałem. W Limie zatrzymałem się znowu w szarym centrum. Ale pojechałem na klify nad wybrzeżem, do dzielnicy Miraflores. Zupełnie inny klimat. Wszystko takie bogate i czyste. Masa sklepów, turystów, drogich restauracji itp.

Miraflores:






Ale głownym moim celem było Choco Museo. Taki mini sklepik z mini muzeum, gdzie jest pokazane jak rośnie kakao, różne dane itd. Do tego jest kawiarenka. "Fabryka" czekolady jest na miejscu i widać jak oni to tam robią. W sumie proste. Sam mogę nawet zrobić czekoladę z ziaren które kupiłem. Wystarczy upiec ziarna, zmiażdżyć je i z pasty jest czekolada :E Można tam kupić też różne czekolady (wszystko robione ręcznie na miejscu), ziarna kakao (na które dawno polowałem, bo to jedne z superfoods, czyli o mega wysokiej zawartości składników odżywczych), herbatę kakaową (bardzo dobra, a to tylko łuski ziaren zalewane wodą!) i inne takie. Ziarna kakao są mega gorzkie, ale można się przyzwyczaić. Są nawet jak antydepresanty; koleś w sklepie mówił, że po pracy zawsze mają dobry humor, bo wpieprzają te ziarna. Inny koleś to był francuz i coś tam po polsku umiał nawet powiedzieć, bo mieszkał z Polakami kiedyś. I wybiera się niedługo fo znajomych w Polszy. Do Poznania. mały świat, lol.

kakao




proper organic chocolate

Spaceinvader 14.06.2015, 17:48

To kakaowe muzeum brzmi niesamowicie! Zawsze byłem ciekaw jak rośnie kakaowiec!
Lima, Peru, Londyn czy Tshemeszno.... wszystko sie chowa przy Czoko Muzeum!
Emocje!